rosół z ziemniakami to błąd według Roberta Makłowicza
Zdj. ilust. / Facebook / Robert Makłowicz

Aromatyczny, złocisty i niezastąpiony – rosół to niezaprzeczalny król polskich stołów. Jednak ten kulinarny fundament dzieli rodaków w kwestii dodatków. Kiedy jedni wybierają tradycyjny makaron, inni stawiają na sycące ziemniaki. Kiedy do gry wchodzi opinia Roberta Makłowicza, robi się naprawdę ciekawie. Mistrz kuchni nie pozostawia na ziemniaczanej wersji suchej nitki.

Niedzielny obiad w Polsce ma jeden stały punkt – parujący, złocisty rosół. Ile rodzin, tyle kulinarnych tradycji i pomysłów na to, z czym go zjeść. Podczas gdy drobny makaron, ryż, kasza jaglana, lane kluski, paski naleśników nikogo nie już dziwią, ziemniaki w talerzu budzą spore emocje. Znany podróżnik, kucharz i krytyk kulinarny Robert Makłowicz w kuchni widział już niemal wszystko i nie boi się nietypowych smaków, twierdzi wprost: esencjonalny bulion nigdy nie powinien być serwowany z ziemniakami.

Tego składnika nie dodawaj do rosołu. Stanowcza opinia Makłowicza

rosół z ziemniakami
Zdj. ilust.

Komentując nawyki żywieniowe w programie „Drugie śniadanie mistrzów”, Robert Makłowicz zaskoczył Marcina Mellera stwierdzeniem, że widok kartofli lądujących w bulionie przeraził go bardziej niż próba zjedzenia wciąż bijącego serca węża.

Rosół z ziemniakami – zapomniany, regionalny przysmak

Podawanie rosołu z ugotowanymi ziemniakami to wiekowy zwyczaj pielęgnowany na Podkarpaciu, Śląsku Opolskim i Cieszyńskim, a także w Bieszczadach. Gorący bulion ląduje na talerzach z ugotowanymi osobno kartoflami. Praktyka ta wynikała z oszczędności oraz potrzeby przygotowania potrawy, która na długo zasyci domowników.