
Kto z nas nie marzy o poranku pachnącym puszystymi jak chmurka pankejkami lub idealnie miękkimi racuchami? Sekretem ich lekkości od zawsze były substancje spulchniające, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Zazwyczaj bez głębszego zastanowienia wrzucamy do miski losową łyżeczkę sody bądź proszku do pieczenia. To kulinarna rosyjska ruletka – jeśli nie znamy zasad rządzących tymi składnikami, zamiast wyrośniętych specjałów zaserwujemy bliskim podwieczorek płaski i twardy jak podeszwa.
Ta sama rola, inne działanie. Jak nie popełnić błędu z sodą i proszkiem?

Niezbędne w każdej kuchni: soda oczyszczona oraz proszek do pieczenia odpowiadają za lekkość naszych dań. Katarzyna Bosacka opublikowała wpis na Instagramie, w którym rekomenduje ich użycie wszędzie tam, gdzie zależy nam na puszystych plackach i naleśnikach. Choć ich cel jest ten sam, oba produkty różnią się działaniem, co wymaga przestrzegania szczegółowych zasad kulinarnych.
Soda czy proszek? Jeden błąd może zepsuć Twoje ciasto
Proszek jest uniwersalny, nie wymaga kwasu i pasuje do słodkich, szybkich wypieków (muffiny, naleśniki, kruche ciasta). Soda oczyszczona spulchnia znacznie mocniej, ale potrzebuje kwaśnego towarzystwa (jogurtu, kefiru, maślanki), aby ciasto mogło wyrosnąć. Pamiętaj: sodę wrzucaj do przepisów, które spędzają w piekarniku więcej czasu.
Z komentarzy pod wpisem Katarzyny Bosackiej wynika, że zastosowanie tych powszechnych substancji spulchniających dla wielu było zagadką. Internauci tłumnie dziękowali za cenną lekcję, przyznając, że nie wiedzieli o tym mimo lat praktyki w pieczeniu.
